poniedziałek, 19 czerwca 2017

Machu Picchu... spełniamy marzenia


Czy trzeba opisywać powyższe zdjęcie? Ruiny inkaskiego miasta w 2007 roku wpisane na listę siedmiu nowych cudów świata a od 1983r. na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Marzenie każdego podróżnika :-)

MACHU PICCHU!!!
Byliśmy i my! :-)



Dotarcie na Machu Picchu nie należy do najprostszych. Jest kilka sposobów, my wybraliśmy pociąg. Marzyła nam się wędrówka trasą Inka Trail, na nią nie starczyło nam jednak czasu. Pociąg był wyborem dość wygodnym, niestety dość drogim. Cel jest jednak tego warty.
Z Ollantaytambo dotarliśmy wieczorem do Aguas Calientes, w którym spędziliśmy krótką noc. Małe miasteczko nie ma zbyt wiele do zaoferowania, dociera tutaj jednak każdy zmierzający do Machu Picchu. Wstaliśmy wcześnie i po szybkim śniadaniu punkt 5:30 stawiliśmy się na przystanku autobusowym, na którym ustawiliśmy się w gigantycznej kolejce do autobusów. Poszło szybko, po ok. 25 minutach byliśmy w autobusie, po kolejnych 25 na górze. Przeprawa przez bramki i oto naszym oczom ukazał się widok Machu Picchu.
Żadna pocztówka ani żaden program podróżniczy oglądany w telewizyjnym pudełku nie oddadzą wrażeń, jakie wywiera Machu Picchu na żywo... Ruiny miasta wokół szczyty gór. Majestatyczne i tajemnicze miejsce. I chociaż turystów jest tutaj zdecydowanie za dużo, ten widok warty jest tych długich godzin podróży i trudów, jakie trzeba często pokonać, aby tutaj przybyć.
Spacerujemy sami, przy Domu Strażnika oglądamy wschód słońca. Ruiny pięknie wyglądają, kiedy promienie słoneczne powoli je zalewają.

Ok. 9:00 rano ruszamy na górę tzw. Montana - Machu Picchu - 3061 mnpm. To z jej szczytu pięknie widać ruiny. Droga nie należy do łatwych, jest dość wymagająca (słońce już dość mocno grzeje, a podejście po kamiennych schodach jest strome). Łączny czas tej wędrówki to 2,5 godziny. Warto?? Oczywiście :-)


Potem już tylko niespieszne spacery i radość z tego, że tutaj dotarliśmy...




Do Aguas Calientes wróciliśmy ok. 14:00. Obiad przy torach kolejowych (ma to tutaj swój urok) i powrót do Cuzco późnym wieczorem.

Piękny dzień dzisiaj mieliśmy :-)
Pozdrawiamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wydrukuj przepis