niedziela, 8 lutego 2015
sobota, 7 lutego 2015
grillowany kurczak w glazurze z masła orzechowego
Prosty przepis na usmażone na patelni grillowej kawałki kurczaka - w dość nietypowej glazurze z masła orzechowego. Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że po przeczytaniu jej składu uznacie to zestawienie za odrobinę zaskakujące. Przyznam, że mój pomysł na początku również uznałam za nieco ryzykowny :-) Ale... bez obaw... wyszło naprawdę smacznie :-)
czwartek, 5 lutego 2015
krem szpinakowy
Odnoszę wrażenie, że podczas moich spożywczych zakupów... szpinak sam ląduje w moim koszyku :-) Nawet jeśli nie mam zamiaru go kupić, gdy tylko trafi się gdzieś na półce świeży szpinak wracam z nim do domu. To on dzisiaj występuje w roli głównej :-) Pięknie zielony w zupie, a właściwie kremie. Jego smak świetnie podkręcony jest podsmażonym porem z cebulką i czosnkiem. Do tego trochę śmietany 30% i sera z niebieską pleśnią, ugotowany ziemniak, no i oczywiście spora ilość świeżo zmielonego pieprzu. Tego ostatniego nie żałujmy :-) Mimo, iż używamy tylko dwóch ząbków czosnku... czuć je wyraźnie. Według mnie jeden z najlepszych szpinakowych kremów, jakie zrobiłam :-) Może wypróbujecie, zachęcam ;-)
niedziela, 1 lutego 2015
kurczak w sosie cytrynowym
Fani zdrowej i niskokalorycznej kuchni mogą pogrozić mi dzisiaj palcem... Przyjmuję :-) Kawałki kurczaka smażymy bowiem w głębokim tłuszczu... Hm... o ile uważam to miejsce za całkiem zdrowe kulinarnie raz na jakiś czas można sobie pozwolić na małe szaleństwo ;-)
Znowu sięgamy do Niezrównanej kuchni azjatyckiej i o ile ostatni przepis znacznie zmodyfikowałam, ten dość mocno miał odzwierciedlać pierwowzór. No może z wyjątkiem wina... u mnie białe wino, w oryginalnym przepisie sherry, którego nie miałam. Napisałam miał? :-) Miał... bo zapomniałam, że mięso w oryginale obtacza się dodatkowo w panierce z mąki kukurydzianej. Usmażyłam je bez :-) Chyba odzwyczaiłam się od korzystania z gotowych przepisów. Hm... może i lepiej, bo jednak trochę mniej kalorycznie, a wyszło naprawdę... zaraz napiszę...
sobota, 31 stycznia 2015
czwartek, 29 stycznia 2015
kofta na patykach
Tęsknota za Azją... tak to ona właśnie spowodowała, że powstał ten przepis. Jeśli można powiedzieć na 100%, że za czymś tęsknię... to tęsknię za Azją :-)
Takie blogowe wyznanie :-)
W kuchni azjatyckiej szukam inspiracji, dziś zainspirował mnie dość krótki wpis w Niezrównanej kuchni azjatyckiej, gdzie podano przepis na indonezyjską koftę na szpikulcach. Inspiracja to dobre słowo, bo mój przepis dość mocno zmodyfikowałam, co rzadko zdarza się w tym dziale potraw - dodałam sporo własnych składników np. imbir czy czosnek. W związku z dużymi modyfikacjami pozwoliłam sobie zatem na własną nazwę tej potrawy... kofta na patykach :-)
niedziela, 25 stycznia 2015
kotlety z kaszy gryczanej z pieczarkami
Na blogu zrobiło się ostatnio wegetariańsko :-) Chociaż wcale to miejsce nie jest wege... to przyznaję, że dość rzadko ostatnio jadam mięso. Dzisiaj proponuję wegetariańskie kotlety z kaszy gryczanej. Dla tych, którzy ją lubią będzie to coś naprawdę smacznego. Proste w przygotowaniu, połowę ilości kaszy ucieramy blenderem, dzięki temu masa jest dość zwarta i kotlety formuje się łatwo. Smaczne... naprawdę smaczne, a przede wszystkim zdrowe :-) Do tego surówka... a może nawet ziemniaki :-)
Polecam!
piątek, 23 stycznia 2015
tarta ze szpinakiem, białą rzodkwią i mascarpone
Na blogu znaleźć już można kilka przepisów na tarty z farszem szpinakowym. Dzisiejszy przepis postanowiłam umieścić z uwagi na dość ciekawy składnik, jaki znalazł się w towarzystwie szpinaku. Biała rzodkiew :-) Pomysł trochę spontaniczny, tym bardziej, że nigdy wcześniej jej nie piekłam. Najpierw podsmażamy ją na patelni razem z cebulą i czosnkiem, potem upieczona pozostaje lekko chrupiąca. Z pewnością nadaje tarcie ciekawego smaku. Do tego mascarpone i ziarna słonecznika. Wyszło naprawdę smacznie :-)
Polecam :-)
niedziela, 11 stycznia 2015
ciasto filo z łososiem i szpinakiem
"Pojechać tak daleko, że można już tylko... wrócić"
Chyba taki tytuł powinien mieć dzisiejszy post, ponieważ to zdanie, odkąd je kilka dni temu przeczytałam, jest w mojej głowie... nie znam autora słów, jeśli to cytat, niestety nie napiszę czyj.
Dawno mnie nie było, chyba nawet bardzo...
Trochę zastanawiałam się co będzie z tym miejscem... ale skoro:
- napisałam kiedyś, że płaszkowo to miejsce, w którym gotuję się i podróżuje, miesza to wszystko razem i czerpie z tego ogromną radość
- gotowanie i podróże będą "we mnie" zawsze (i tego jestem pewna)
- płaszkowo stało się ważną częścią mojego życia
- i do tego... można już jedynie wrócić...
To wracam :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)